Troms og Finnmark zajmuje daleką północ Norwegii, gdzie linia brzegowa rozpada się na tysiące wysp, szkierów i głębokich fiordów, zanim ląd otwiera się na rozległą tundrę. Osady są tu niewielkie i rozproszone, a morze kształtuje niemal wszystko - od wiosek rybackich wtulonych w wąskie zatoki po sposób, w jaki zmienia się tu światło dzienne w ciągu roku.
Zima to czas ciemności przerywanej zorzą polarną, gdy niebo nad Alpami Lyngen lub wodami w okolicach Tromsø przybiera zielone i fioletowe barwy w czyste, mroźne noce. Lato całkowicie odwraca ten porządek: słońce o północy sprawia, że niebo pozostaje jasne w godzinach, które gdzie indziej byłyby nocą, a szlaki na płaskowyżu Finnmarksvidda czy na wyspie Senja są wtedy otwarte w godzinach, które wydają się jednocześnie niewłaściwe i naturalne.
Kultura Samów przenika region, a nie tylko istnieje na jego marginesie. Hodowla reniferów trwa na całym obszarze Finnmarksvidda - wielkiego śródlądowego płaskowyżu, który rodziny samskie wykorzystują do wypasu od pokoleń - a śpiew joik, rękodzieło duodji i namiot lavvo wciąż są częścią codziennego życia. Kautokeino i Karasjok są ośrodkami tej kultury, siedzibą instytucji poświęconych samskiemu językowi, samorządności i rzemiosłu.
Tromsø jest największym miastem regionu i jego kulturalnym centrum: miastem uniwersyteckim z żywą sceną artystyczną, efektowną Katedrą Arktyczną ze szkła i betonu oraz portem, który od dawna obsługuje ekspedycje arktyczne. Alta, położona dalej na północ, kryje jedną z najważniejszych w Europie kolekcji prehistorycznych rytów naskalnych, wykutych w skale na przestrzeni tysięcy lat i wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Dalej wzdłuż wybrzeża ląd zwęża się w kierunku Nordkapp, stromego klifu od dawna promowanego jako najbardziej wysunięty na północ punkt kontynentalnej Europy. Płaskowyż nad nim przyciąga podróżników od pokoleń, a wiatr, który tam wieje, daje poczucie dotarcia na kraniec kontynentu.
Wioski rybackie wzdłuż wybrzeża wciąż funkcjonują tak, jak od zawsze: przed niewielkimi portami stoją suszarnie na sztokfisz, a łodzie przywożą dorsza, halibuta i kraba królewskiego, które trafiają na talerze w całym regionie. Skrei, migrujący dorsz przybywający każdej zimy, aby tarłować wzdłuż wybrzeża Finnmarku, to sezonowy przysmak, wokół którego warto zaplanować podróż.
Dzika przyroda nagradza tu cierpliwość. Bieliki gniazdują na klifach, wieloryby przepływają przez fiordy w chłodniejszych miesiącach, a renifery przechodzą przez drogi i otwarty teren. W głębi lądu łosie przemieszczają się przez brzozowe lasy, a w górach powyżej granicy lasu żyją pardwy.
Zwiedzanie regionu bez samochodu jest wykonalne. Przybrzeżne promy oraz trasa Hurtigruten łączą wioski wzdłuż fiordów, a lokalne autobusy zapewniają połączenia między Tromsø, Altą i miastami w głębi lądu. Do tego tempa dobrze wpisuje się friluftsliv, norweska idea prostego życia na świeżym powietrzu: spacer wzdłuż fiordowej ścieżki, kąpiel w chłodnej wodzie, wieczór spędzony na obserwowaniu nieba.
Trasa podróży zwykle podąża wzdłuż wybrzeża i jego połączeń promowych, prowadząc między muzeami i kawiarniami Tromsø, rytami naskalnymi w Alcie oraz mniejszymi wioskami rybackimi, gdzie działający port wciąż wyznacza rytm dnia. Szlaki piesze na Senja i wokół Lyngen oferują bliskie widoki na fiordy bez technicznych trudności, a samskie miasteczka w głębi lądu wprowadzają inny rytm, oparty na sezonach wypasu.
Troms og Finnmark nagradza tych, którzy pozwolą, by tempo wyznaczał zegar samego regionu: krótkie zimowe dni i długie letnie światło, rozkłady rejsów promowych oraz krajobraz, który zmienia charakter między porami roku.